Sprzeciw można złożyć od decyzji a nie od postanowienia

Sąd błędnie zakwalifikował pismo inwestora jako sprzeciw i sprawę rozpatrywał w składzie jednego sędziego na posiedzeniu niejawnym, mimo że powinien był uznać je za skargę i sprawę rozpoznać w składzie trzech sędziów.

W przypadku, gdy organ II instancji wyda, na podstawie art. 138 § 2 Kodeksu postępowania administracyjnego (KPA) w związku z art. 144 KPA postanowienie o uchyleniu postanowienia organu I instancji i o przekazaniu sprawy organowi I instancji do ponownego rozpatrzenia, to na takie postanowienie organu II instancji stronie nie przysługuje sprzeciw, lecz skarga do sądu administracyjnego.

Takie wnioski wynikają z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 25 września 2018 r. (II OSK 2595/18), w którym sąd ten uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z 4 maja 2018 r. (sygn. II SA/Sz 362/18) i przekazał sprawę temu sądowi do ponownego rozpatrzenia.

Odmowa wznowienia postępowania

Wyrok NSA został wydany w następującym stanie faktycznym. Inwestor uzyskał decyzję o warunkach zabudowy dla zamierzenia budowlanego. Następnie dla tej inwestycji uzyskał pozwolenie na budowę, które zostało wydane w listopadzie 2017 r. Pismem z grudnia 2017 r. oponenci inwestycji złożyli wniosek o wznowienie postępowania w przedmiocie warunków zabudowy. Wskazali oni, że bez swojej winy nie brali oni udziału w tym postępowaniu, zaś o planowanej budowie dowiedzieli się w listopadzie 2017 r.

Postanowieniem ze stycznia 2018 r. burmistrz odmówił wznowienia postępowania. Uzasadnił to tym, że wnioskodawcom nie przysługiwał przymiot strony postępowania w przedmiocie ustalenia warunków zabudowy. Zdaniem burmistrza krąg stron postępowania wyznaczony został w postępowaniu zakończonym wydaniem decyzji o warunkach zabudowy, a wnioskodawcy do tego kręgu nie należą.

Wnioskodawcy nie zgodzili się z tym rozstrzygnięciem i złożyli na nie zażalenie do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO). Po rozpatrzeniu zażalenia SKO na podstawie art. 138 § 2 Kodeksu postępowania administracyjnego w związku z art. 144 KPA uchyliło zaskarżone postanowienie i przekazało sprawę organowi I instancji do ponownego rozpatrzenia. Zdaniem organu II instancji zaskarżone postanowienie było błędne, ponieważ organ I instancji na etapie badania przesłanek formalnych wniosku o wznowienie postępowania nie był uprawniony do zbadania, czy wnioskodawcom przysługuje status strony postępowania. W postanowieniu SKO zawarło także pouczenie, że strona niezadowolona z treści postanowienia może wnieść sprzeciw do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie.

Zgodnie z ww. pouczeniem, inwestor złożył do WSA sprzeciw od postanowienia SKO. Na posiedzeniu niejawnym WSA w składzie jednego sędziego wydał wyrok o oddaleniu tego sprzeciwu. Sąd w całości podzielił argumentację SKO.

NSA: przesłanka nieważności postępowania

Od wyroku WSA inwestor złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. NSA uznał, że wyrok WSA jest błędny, a skarga zasługuje na uwzględnienie, lecz z innych powodów niż podano w jej uzasadnieniu.

Zdaniem NSA w sprawie zaszła przesłanka nieważności postępowania, ponieważ skład sądu orzekającego (WSA) był sprzeczny z przepisami prawa. Było tak dlatego, że WSA błędnie zakwalifikował pismo inwestora jako sprzeciw, a zatem sprawę rozpatrywał w składzie jednego sędziego na posiedzeniu niejawnym, mimo że ten sąd powinien był pismo inwestora uznać za skargę i w rezultacie sprawę rozpoznać w składzie trzech sędziów.

Jak wskazał NSA, zgodnie z art. 64a ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi od decyzji, o której mowa w art. 138 § 2 KPA skarga nie przysługuje, jednakże strona niezadowolona z treści decyzji może wnieść od niej sprzeciw. Przedmiotem kontroli WSA było jednak postanowienie SKO, a nie decyzja administracyjna. Wprawdzie postanowienie to zostało wydane na podstawie art. 138 § 2 KPA w zw. z art. 144 KPA, tym niemniej zgodnie z cyt. wyżej przepisem 64a ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi sprzeciw może zostać złożony wyłącznie od rozstrzygnięcia w formie decyzji, a nie od postanowienia.

W konsekwencji, WSA powinien był zakwalifikować pismo inwestora jako skargę i rozpoznać sprawę w składzie trzech sędziów.

Sygnatura akt: II OSK 2595/18

KOMENTARZ EKSPERTA
Tomasz Duchniak, radca prawny, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Środek procesowy w postaci sprzeciwu został wprowadzony do ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (PPSA) nowelizacją, która weszła w życie 1 czerwca 2017 r. Zgodnie z art. 64a PPSA od decyzji, o której mowa w art. 138 § 2 KPA (tj. decyzji o uchyleniu decyzji organu I instancji i o przekazaniu sprawy organowi I instancji do ponownego rozpatrzenia), skarga nie przysługuje, jednakże strona niezadowolona z treści decyzji może wnieść od niej sprzeciw. Elementami wyróżniającymi sprzeciw na tle innego środka zaskarżenia, czyli skargi, są m.in.: skrócony termin do złożenia sprzeciwu (14 dni), rozpoznanie przez sąd na posiedzeniu niejawnym (w składzie jednego sędziego) oraz ograniczony zakres kognicji sądu rozpatrującego sprzeciw (sąd ocenia jedynie istnienie przesłanek do wydania decyzji, o której mowa w art. 138 § 2 KPA).

Komentowane orzeczenie jest niewątpliwie słuszne. W praktyce nierzadko zdarza się, że organy odwoławcze, wydając postanowienie o uchyleniu postanowienia organu I instancji i o przekazaniu sprawy organowi I instancji do ponownego rozpatrzenia (na podstawie art. art. 138 § 2 KPA w związku z art. 144 KPA), błędnie pouczają stronę o możliwości wniesienia do wojewódzkiego sądu administracyjnego sprzeciwu (a nie skargi) (tak jak to miało miejsce w stanie faktycznym leżącego u podstaw omawianego wyroku). Przepisy dopuszczają jednak złożenie sprzeciwu wyłącznie od rozstrzygnięcia w postaci decyzji administracyjnej, a nie od postanowienia. I choć znowelizowane przepisy PPSA obowiązują nieco ponad rok, to takie stanowisko uznać można w zasadzie za ugruntowane w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego (por. np. postanowienie NSA z 16 lutego 2018 r., sygn. akt I OZ 130/18 oraz wyrok NSA z 25 maja 2018 r., sygn. akt I OSK 1519/18).

Andrzej Sapkowski otwiera puszkę Pandory

Jeśli spór Andrzeja Sapkowskiego z CD Projektem zakończy się wyrokiem korzystnym dla pisarza, artykuł 44 prawa autorskiego może zacząć siać popłoch niczym strzyga w Wyzimie

Wezwanie skierowane przez pełnomocników Andrzeja Sapkowskiego do CD Projektu, w którym domagają się dla niego dodatkowego wynagrodzenia, rozpaliło emocje czytelników, graczy oraz inwestorów giełdowych. Producent gier twierdzi, że nie chce zwady z pisarzem, autorem cyklu książek o Wiedźminie, ale chce uszanowania podpisanych do tej pory kilku umów. Potencjalny wyrok sądu w tym sporze może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza obszar bezpośrednio zainteresowanych stron.

Pełnomocnicy Andrzeja Sapkowskiego, w piśmie do CD Projektu, powołują się na prawie nie wykorzystywany do tej pory artykuł 44 prawa autorskiego, który mówi krótko: „W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd”.

— Orzecznictwo związane z tym artykułem jest bardzo skąpe — zaledwie kilka spraw było rozstrzyganych w oparciu o wspomniany art. 44. Uczestniczyłam w jednej z nich, w której autor ilustracji do lektury szkolnej domagał się podwyższenia wynagrodzenia. Pozew został oddalony, ponieważ nie było żadnych przesłanek co do tego, że to właśnie ilustracje wpłynęły na sukces sprzedażowy — mówi prof. dr hab. Elżbieta Traple z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.

„Będzie strach tam, będzie drżenie, przyjdzie sędzia sądzić ziemię…

Jeśli doszłoby do procesu, który zapewne ciągnąłby się niczym trylogia husycka, byłaby to pierwsza tak duża sprawa rozstrzygana na podstawie art. 44.

— Jeśli zapadłby wyrok niekorzystny dla CD Projektu, może to stać się modelem dla następnych tego typu procesów. Branż związanych z prawami autorskimi jest dosyć dużo, więc możemy sobie wyobrazić, że podobne problemy rażącej dysproporcji mogą mieć istotne znaczenie także w branży informatycznej — mówi prof. dr hab. Elżbieta Traple.

Niekorzystny wyrok mógłby więc spowodować lawinę podobnych pozwów i położyć się cieniem na branżach kreatywnych i nie tylko. CD Projekt ani Andrzej Sapkowski nigdy nie ujawnili kwot, jakie autor otrzymał na mocy podpisanych umów.

— Gdyby sąd zdecydował się na zasądzenie odszkodowania w kwocie, o której mowa w mediach (60 mln zł — red.), u wielu twórców pracujących nad najróżniejszymi projektami, które odniosły spektakularny sukces, może pojawić się myśl, aby dodatkowo podnosić roszczenia z art. 44 ustawy — mówi mec. Mikołaj Sowiński z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.
Zwraca uwagę, że na trudnym rynku usług kreatywnych panuje duża konkurencja. To stwarza potrzebę szukania dodatkowych źródeł finansowania.

— Często zgłaszają się do nas podmioty z problemami wynikającymi z tego, że umowy, na podstawie których nabyli kiedyś prawa autorskie, zawierały luki, które starali się wykorzystać zbywcy takich praw. Jeśli teraz na rynek pójdzie mocny sygnał: „sprawdźcie, ile zarobił producent na waszych utworach, a ile wy”, to może doprowadzić do wielu sporów, które nie są dobre dla stabilności obrotu — mówi Mikołaj Sowiński.

…a roztrząsać wszystko wiernie”*

Prawnicy nie mają wątpliwości, że potencjalna sprawa będzie bardzo trudna dowodowo. Trzeba udowodnić, że zyski CD Projektu uzyskane z eksploatacji utworu pozostają w rażącej dysproporcji do wynagrodzenia otrzymanego przez autora.

— Jest normalne, że zyski nabywcy z rozpowszechniania utworu przewyższają wynagrodzenie wynikające z umowy. Chodzi jednak o sytuację, w której relacja pomiędzy wynagrodzeniem ustalonym w umowie a zyskiem z eksploatacji była rażąco zachwiana. Te nadzwyczajne korzyści muszą dodatkowo wynikać z wkładu autora, a nie być efektem działań nabywcy praw autorskich, takich jak nadanie szczególnej formy wizualnej, dodanie muzyki, reżyseria, czy wreszcie doskonała promocja. Sędziemu będzie bardzo trudno to rozstrzygnąć w przypadku, gdy mamy do czynienia z takim utworem jak gra, na którą składa się twórczość wielu autorów, podobnie jak w przypadku dzieła audiowizualnego — mówi Elżbieta Traple.

Zwraca jednocześnie uwagę, że u podłoża przyjętej regulacji leży „rażąca” dysproporcja, a więc taka, która każe przyjąć, że wypłata wynagrodzenia ustalonego w umowie byłaby „rażąco” niesprawiedliwa dla twórcy.

— Sąd ma orzec w takiej sytuacji wynagrodzenie stosowne; ustawa nie określa, jaką część korzyści ma stanowić wynagrodzenie. Sądy korzystają tu z pewnej elastyczności i powinny brać pod uwagę właściwe wyważenie interesów stron — mówi prawniczka.

„A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej”**

Polska ustawa o prawie autorskim, w ślad za uregulowaniami w Unii Europejskiej, kładzie nacisk na ochronę twórców, stawiając ich zazwyczaj w lepszej sytuacji prawnej niż podmioty, które nabywają prawa autorskie czy uzyskują licencje. Mec. Mikołaj Sowiński zwraca uwagę, że poza art. 44 jest to widoczne w art. 68 ustawy, który bardzo utrudnia uzyskanie długoterminowych licencji bez ryzyka ich wypowiedzenia przez twórcę. Wspomniane artykuły zwiększają ryzyko prowadzenia biznesu w branżach kreatywnych.

— To stwarza problemy w obrocie, szczególnie międzynarodowym. Firmy zagraniczne, które kooperują z producentami gier, filmów, czy innych prac twórczych, często są zaniepokojone czy to ryzykiem roszczeń finansowych w przyszłości w oparciu o art. 44 ustawy, czy to trwałością licencji, które uzyskują. Nie jest to moim zdaniem dobre dla obrotu. Każdy produkt, który odnosi sukces, najpierw wymaga wielu inwestycji, ale też podjęcia ryzyka finansowego, którego twórcy zazwyczaj nie są gotowi ponosić — mówi prawnik.

W pewnym sensie artykuł 44 wprowadza zachwianie pewności kontraktowej.

— Nabywca praw autorskich może być na jego podstawie narażony na dopłatę, której nie przewidział w swoim budżecie. Nie oceniamy tutaj dysproporcji między wynagrodzeniem a oczekiwanymi zyskami, ale dysproporcję, która pojawi się po pewnym okresie eksploatacji utworu, a więc oceniamy sytuację ex post — mówi prof. dr hab. Elżbieta Traple.

Art. 44 ustawy zawiera normę bezwzględnie obowiązującą, co oznacza, że w praktyce trudno zabezpieczyć się przed jego konsekwencjami.

— Można minimalizować ryzyko sporu w przyszłości, np. wprowadzając w umowach z autorami oświadczenie, że zdają sobie sprawę, iż produkt może odnieść sukces, a wynagrodzenie płacone twórcy będzie adekwatną kompensatą również w takich sytuacjach, ale nie eliminuje to w zupełności ryzyka prawnego — radzi Mikołaj Sowiński.

*fragment „Dies Irae” w tłumaczeniu Anny Kamieńskiej,
**fragment książki „Ostatnie życzenie”, Andrzeja Sapkowskiego

Kolejna opinia podważająca polską koncepcję exit tax

Żądanie natychmiastowej zapłaty podatku od niezrealizowanych zysków narusza prawo – uznał rzecznik generalny TSUE w sprawie dotyczącej Niemca, który przeniósł się do Szwajcarii

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jeszcze nie zapadł, na razie to tylko opinia rzecznika. Jest ona jednak istotna z naszego punktu widzenia, ponieważ w Sejmie jest już projekt zakładający wprowadzenie exit tax również w Polsce. I to już od 2019 r.

Z opinii tej (z 27 września br., sygn. akt C-581/17) wynika, że natychmiastowa wymagalność exit tax jest nieproporcjonalna do celów, uderza w płynność finansową przedsiębiorstw, a przez to zniechęca do swobodnego operowania majątkiem.

Nie pierwszy wyrok

Opinia Melchiora Watheleta nie jest wprawdzie wiążąca dla sędziów trybunału, ale poprzednie wyroki TSUE również wskazywały na taką wykładnię. Zasadniczo trybunał pozwala nałożyć podatek na osoby transferujące majątek do innego kraju, ale nie zgadza się na natychmiastowy i bezwzględny pobór daniny. Zdaniem TSUE nie można żądać od podatników natychmiastowej zapłaty exit tax po zmianie rezydencji, bez opcji odroczenia płatności. Przykładem są orzeczenia: z 23 listopada 2017 r. (sygn. C-292/16), z 13 listopada 2017 r. (sygn. C-646/15), z 21 grudnia 2016 r. (sygn. C-503/14), z 18 lipca 2013 r. (sygn. C-261/11), z 29 listopada 2011 r. (sygn. C-371/10), z 7 września 2006 r. (sygn. C-470/04) i z 11 marca 2004 r. (sygn. C-9/02).

Jeśli unijny trybunał podzieli wnioski płynące z tych wyroków, będzie to ważny sygnał dla polskiego ustawodawcy. Rządowy projekt zakłada bowiem, że osoby fizyczne, które zmienią swoją rezydencję (przeprowadzą się do innego kraju) lub przeniosą majątek do innego państwa, będą musiały zapłacić podatek od niezrealizowanych zysków już w momencie przenosin. Zdaniem ekspertów będzie to niezgodne z unijnymi przepisami i orzecznictwem TSUE.

 Odroczenie zbyt ryzykowne

Takiej koncepcji podatku bronił niedawno w Sejmie wiceminister finansów Filip Świtała podczas pierwszego czytania nowelizacji ustaw o PIT, CIT i ordynacji podatkowej. Wyjaśniał, że w ministerstwie rozważano odroczenie opodatkowania. – To trudna kwestia, dlatego że odroczenie jest narzędziem, które de facto powoduje utratę władztwa podatkowego, i nie będziemy w stanie wyegzekwować tego obowiązku po przeniesieniu rezydencji za granicę – tłumaczył wiceminister. Dlatego – jak wyjaśniał – ministerstwo zdecydowało się jedynie na możliwość rozłożenia płatności exit tax na raty (na wniosek podatnika).

Wiceminister wyjaśnił też powód rozszerzenia exit tax na osoby fizyczne. Chodziło o przeciwdziałanie tworzeniu przez osoby fizyczne zagranicznych fundacji (np. w Lichtensteinie) po to tylko, by przenosić do nich majątek. Znamienne jest to, że często są to tylko aktywa finansowe (np. udziały i akcje w spółkach). W przekonaniu MF takie działania mają na celu agresywną optymalizację podatkową, bo gdyby chodziło o faktyczną sukcesję między najbliższymi członkami rodziny, to majątek zostawałby w Polsce (obowiązuje przecież zwolnienie z podatku od spadków i darowizn).

Wyprowadzka do Szwajcarii

Najnowsza opinia rzecznika TSUE dotyczy niemieckiego przedsiębiorcy zamieszkałego tuż przy szwajcarskiej granicy. W praktyce przedsiębiorca działał w Szwajcarii, od 2008 r. posiadał połowę udziałów w tamtejszej spółce kapitałowej. Po trzech latach codziennych dojazdów postanowił przenieść się do Szwajcarii na stałe. Wtedy jednak niemiecki fiskus nakazał mu zapłacić podatek od niezrealizowanych zysków kapitałowych z tytułu połowy posiadanych udziałów.

Przedsiębiorca zaskarżył tę decyzję do sądu. Twierdził, że opodatkowanie niezrealizowanych zysków ma na celu zniechęcenie go do przenosin do Szwajcarii, co jest niezgodne z umową, którą kraj ten zawarł z Unią Europejską.

Szczególnie nie podobało mu się to, że fiskus żąda od niego natychmiastowej zapłaty podatku (bez prawa do odroczenia). Tłumaczył, że nie ma pieniędzy, bo nie sprzedał posiadanych udziałów.

Niemiecki fiskus argumentował, że odroczenie podatku jest możliwe, gdy nowe państwo zamieszkania udziela pomocy i wsparcia przy poborze exit tax. W przypadku Szwajcarii nie ma o tym mowy.

Gdy sprawa trafiła do niemieckiego sądu, ten skierował pytanie do unijnego trybunału, czy natychmiastowe opodatkowanie niezrealizowanych zysków faktycznie narusza umowę między UE a Szwajcarią.

Rzecznik generalny TSUE nie miał co do tego wątpliwości. Stwierdził, że żądanie natychmiastowej zapłaty podatku może naruszać postanowienia umowy między UE a Szwajcarią. Gdyby bowiem przedsiębiorca nadal mieszkał po niemieckiej stronie granicy, byłby w lepszej sytuacji podatkowej. Żądanie od niego natychmiastowej zapłaty podatku zagrozi bowiem jego płynności finansowej – stwierdził Melchior Wathelet. Jego zdaniem fiskus mógłby zabezpieczyć swoje interesy w inny sposób, np. nakazać ustanowienie gwarancji bankowej, że danina zostanie wpłacona.

Rzecznik zwrócił także uwagę, że niemieckie przepisy pozwalają na odroczenie zapłaty podatku aż do zbycia aktywów po przenosinach do innego kraju UE bądź Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Tymczasem w tej sprawie przedsiębiorca mógłby się starać jedynie o ewentualne rozłożenie daniny na raty. Musiałby je uiszczać, niezależnie od tego, czy planowałby sprzedaż udziałów, czy nie.

– Opinia ta, jeśli wyrok trybunału będzie z nią zgodny, może mieć przełożenie na polskie realia – komentuje Łukasz Kupryjańczyk, wspólnik Thedy & Partners. Wskazuje, że projektowane polskie przepisy są podobne do niemieckich i tak samo dyskryminują Szwajcarię.

OPINIA
Stanisław Gordziałkowski, adwokat, doradca podatkowy z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

To niezgodne z prawem UE

Polski exit tax ma być podatkiem od wyprowadzki z Polski, pobieranym niezależnie od uzyskania faktycznego dochodu. I w tym zwłaszcza zakresie (tj. jego natychmiastowej zapłaty) jego zgodność z prawem wspólnotowym budzi wątpliwości. Ich potwierdzeniem jest opinia rzecznika generalnego TSUE. Dotyczyła ona wprawdzie przeniesienia rezydencji podatkowej z Niemiec do Szwajcarii, ale wnioski rzecznika powinny znaleźć zastosowanie również przy zmianie rezydencji w ramach UE. W szczególności, w ocenie rzecznika generalnego, natychmiastowa zapłata podatku może spowodować dla podatnika trudności finansowe i „zmusić go” do sprzedaży tego składnika majątku, wyłącznie z przyczyn podatkowych. Co równie istotne, rzecznik generalny jasno wskazał, że możliwość rozłożenia takiego podatku na raty (co zakłada polski projekt) nie rozwiązuje problemu i nie usuwa niezgodności z prawem unijnym.

Organ nie ma luzu decyzyjnego przy ustalaniu opłaty legalizacyjnej

Jednym z warunków pomyślnego zakończenia postępowania legalizacyjnego jest uiszczenie opłaty przez inwestora, który dopuścił się samowoli budowlanej. Na wysokość opłaty nie wpływają okoliczności, w jakich do niej doszło.

Takie wnioski wynikają z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 lipca 2018 r. (II OSK 1985/16), w którym sąd ten oddalił skargę kasacyjną od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z 10 maja 2016 r. (sygn. II SA/Łd 29/16).

Decyzja zmieniająca

Wyrok NSA został wydany w następującym stanie faktycznym. Inwestor uzyskał decyzję zmieniającą pozwolenie zintegrowane dla instalacji do uboju trzody chlewnej. Z decyzji tej wynikał m.in. obowiązek wykonania szczelnego zbiornika do gromadzenia ścieków pochodzących z myjni samochodów. Inwestor wykonał taki zbiornik. Nie dochował jednak przy tym wymogów wynikających z ustawy – Prawo budowlane, tj. nie uzyskał decyzji o pozwoleniu na budowę. Postępowanie w sprawie tzw. samowoli budowlanej wszczął powiatowy inspektor nadzoru budowlanego (PINB). Po przedłożeniu przez inwestora wymaganych dokumentów PINB nałożył na inwestora postanowieniem obowiązek uiszczenia tzw. opłaty legalizacyjnej w wysokości 125.000 zł.

Zażalenie na to postanowienie wniósł inwestor, jednak wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego (WINB) utrzymał w mocy postanowienie PINB. Od postanowienia PINB skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi wniósł inwestor. WSA nie podzielił argumentów zawartych w skardze i ją oddalił.

Od wyroku WSA inwestor wywiódł skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W skardze kasacyjnej zarzucił m.in. naruszenie art. 49 ust. 1 i 2 oraz art. 59f ustawy – Prawo budowlane poprzez błędną wykładnię i nieuwzględnienie przy ustalaniu opłaty legalizacyjnej okoliczności, w jakich doszło do wybudowania przez inwestora żelbetowego zbiornika. Ponadto zarzucono naruszenie art. 8 Kodeksu postepowania administracyjnego wobec niedostrzeżenia przez WSA, że postanowienie WINB nie jest do zaakceptowania w państwie prawa i narusza zasadę zaufania w stopniu mogącym mieć wpływ na wynik sprawy. Pomija bowiem istnienie decyzji zmieniającej pozwolenie zintegrowane dla inwestora (z której to decyzji wynikała konieczność wykonania spornego zbiornika).

NSA oddalił jednak tę skargę kasacyjną. Sąd ten zwrócił uwagę, że zgodnie z art. 48 i 49 Prawa budowlanego procedura legalizacyjna może zakończyć się dwojako: po pierwsze, poprzez wydanie decyzji o zatwierdzeniu projektu budowlanego i ewentualnie o pozwoleniu na wznowienie robót budowlanych, po drugie, poprzez wydanie decyzji o nakazie rozbiórki.

NSA: konieczna opłata

Jednak zgodnie z przepisami pomyślne dla inwestora zakończenie procedury legalizacyjnej (zatwierdzenie projektu budowlanego, ewentualnie wydanie decyzji o pozwoleniu na wznowienie robót budowlanych) uzależnione jest od uiszczenia przez niego tzw. opłaty legalizacyjnej. Otwiera ono drogę do korzystnego dla inwestora zakończenia procedury legalizacyjnej. Brak uiszczenia opłaty skutkuje koniecznością wydania nakazu rozbiórki.

Przesłanki ustalenia opłaty legalizacyjnej zostały określone w art. 49 ust. 1 i ust. 2 Prawa budowlanego. Ustawodawca w tym zakresie nie pozostawił organom luzu decyzyjnego. Wysokość opłaty jest ustalana na podstawie sztywnych, ustawowo określonych kryteriów. Zdaniem NSA przepisy nie przewidują możliwości odstąpienia od obowiązku ustalenia opłaty legalizacyjnej ani też nie dają organom możliwości miarkowania wysokości tej opłaty.

Okoliczności popełnienia samowoli budowlanej, w tym przyczyny, z których doszło do wybudowania obiektu budowlanego niezgodnie z prawem, są prawnie irrelewantne dla obowiązku ustalenia opłaty. Nie wpływają również na wysokość tej opłaty. Sposób określenia wysokości opłaty legalizacyjnej został tak w przepisach prawa skonstruowany, że jej wysokość nie zależy od uznania organu nadzoru budowlanego.

Sygnatura akt: II OSK 1985/16

KOMENTARZ EKSPERTA
Tomasz Duchniak, radca prawny, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Co do zasady komentowane orzeczenie NSA zasługuje na akceptację. W istocie, przy ustaleniu wysokości opłaty legalizacyjnej z tytułu nielegalnie wykonanych robót budowlanych organowi administracji nie przysługuje tzw. luz decyzyjny. Zarówno przesłanki określające obowiązek ustalenia opłaty, jak i jej wysokość są ściśle określone w przepisach Prawa budowlanego.

Warto jednak pamiętać, że na skutek nowelizacji ustawy – Prawo budowlanego w 2015 r. do tej ustawy wprowadzono nowy art. 49c. Zgodnie z ust. 1 art. 49c. do opłat legalizacyjnych, o których mowa w art. 49 ust. 1 i art. 49b ust. 4 ustawy – Prawo budowlane, w zakresie nieuregulowanym w ustawie, stosuje się odpowiednio przepisy działu III ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa, z tym że uprawnienia organu podatkowego przysługują wojewodzie. Oznacza to m.in., że strona (inwestor, który dopuścił się nielegalnych robót budowlanych) może złożyć do wojewody wniosek np. o umorzenie w całości lub w części, o odroczenie terminu płatności lub rozłożenie na raty opłaty legalizacyjnej. Podejmując decyzję w przedmiotowej sprawie, wojewoda kieruje się przesłanką istnienia ważnego interesu strony lub interesem publicznym. W tym kontekście dla załatwienia sprawy wniosku mogą mieć znaczenie takie okoliczności jak: przyczyny i charakter samowoli budowlanej czy też możliwy skutek odmowy udzielenia ulgi, a tym samym – ewentualne konsekwencje nakazu rozbiórki.

Sąd Apelacyjny w Warszawie: dwuinstancyjna weryfikacja postanowień UOKiK dot. tajemnicy przedsiębiorstwa

Jedną z głównych zasad postępowania przed organem administracji publicznej jest jawność. Prawo wglądu do akt sprawy należy do podstawowych uprawnień procesowych strony, zaś jego realizacja stanowi gwarancję zasady ogólnej wysłuchania strony wyrażonej w art. 10 KPA.

Przewidziany w ustawie z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (ustawa okik) wyjątek od zasady jawności postępowania, uzasadniany potrzebą ochrony informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa, może w znaczący sposób ingerować w prawo strony do obrony w toku postępowania prowadzonego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Wydane ostatnio postanowienie Sądu Apelacyjnego (SA) w Warszawie z dnia 1 sierpnia 2018 r. może mieć istotny wpływ na sytuację procesową przedsiębiorców domagających się dostępu do utajnionych przed nimi dowodów, umożliwiając im merytoryczną weryfikację zasadności ograniczenia ich praw w dwuinstancyjnym postępowaniu.

Zgodnie z art. 69 ust. 1 ustawy okik, UOKiK może w niezbędnym zakresie ograniczyć prawo wglądu do materiału dowodowego, załączonego do akt sprawy, jeżeli udostępnienie tego materiału groziłoby ujawnieniem tajemnicy przedsiębiorstwa, jak i również innych tajemnic podlegających ochronie na podstawie odrębnych przepisów. Rozstrzygnięcie w ww. materii wydawane jest w formie postanowienia, na które służy zażalenie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów („SOKiK”). Według stanowiska prezentowanego dotychczas w orzecznictwie (np. sygn. akt VI ACz 1735/05, niepubl., VI ACz 627/06 niepubl., XVII Amz 21/06 niepubl.), postanowienie SOKiK w przedmiocie zażalenia na postanowienie UOKiK dotyczące tajemnicy przedsiębiorstwa nie podlega zaskarżeniu do sądu II instancji. Wskazuje się, że dopuszczalność zaskarżania postanowień SOKiK, jako sądu I instancji reguluje art. 394§1 kpc, zgodnie z którym zażalenie do sądu II instancji przysługuje na postanowienia kończące postępowanie w sprawie oraz na postanowienia w sprawach wpadkowych wyraźnie wskazane w tym przepisie. Postanowienie SOKiK rozstrzygające zażalenie na postanowienie UOKiK obejmuje natomiast kwestię wpadkową, co wynika z incydentalnego charakteru postanowienia UOKiK w przedmiocie tajemnicy przedsiębiorstwa. Rozstrzygnięcie SOKiK nie kończy postępowania w sprawie, gdyż nie zamyka całej sprawy, ani nie zamyka drogi do wydania wyroku. Postanowienie to nie zostało również wymienione w katalogu postanowień określonym w art. 394 kpc., ani w przepisach szczególnych – jako podlegające zaskarżeniu.

Zarysowana powyżej utrwalona linia orzecznictwa została przełamana postanowieniem SA w Warszawie z dnia 1 sierpnia 2018 r. (sygn. akt: VII AGz 667/18). W rozstrzygnięciu tym sąd uznał, że na postanowienie SOKiK oddalające lub uwzględniające zażalenie na postanowienie UOKiK dotyczące tajemnicy przedsiębiorstwa, przysługuje zażalenie do sądu II instancji na podstawie art. 367 § kpc w zw. z art. 47932 § 2 kpc. Uzasadniając swoje stanowisko SA w Warszawie zwrócił uwagę, że postępowanie przed SOKiK, w tym wszczęte wniesieniem zażalenia na postanowienie UOKiK, jest postępowaniem pierwszoinstancyjnym (wyroki w sprawach o sygn. akt. I CKN351/99 oraz sygn. akt III SZP 1/08). Zażalenie na postanowienie UOKiK dotyczące tajemnicy przedsiębiorstwa, analogicznie jak odwołanie od decyzji UOKiK spełnia rolę pozwu, który jest rozpoznawany w zwykłym trybie procesowym w sprawach cywilnych. Celem, jakiemu powinno służyć wniesienie do SOKiK zażalenia na postanowienie UOKiK dotyczące tajemnicy przedsiębiorstwa, jest zatem przeprowadzenie pełnej sądowej kontroli rozstrzygnięcia wydanego przez organ antymonopolowy. Przeprowadzenie tej kontroli przez sąd w postępowaniu cywilnym związane jest z koniecznością zapewnienia stronom postępowania sądowego pełnych gwarancji procesowych, w tym prawa do zaskarżenia orzeczenia wydanego przez sąd I instancji (art. 78 Konstytucji RP). Pozbawienie stron uprawnienia do żądania weryfikacji przez sąd wyższej instancji rozstrzygnięcia wydanego w postępowaniu pierwszoinstancyjnym byłoby naruszeniem norm ustrojowych.

SA w Warszawie zwrócił również uwagę, że w postępowaniu zainicjowanym wniesieniem zażalenia na postanowienie UOKiK dotyczące tajemnicy przedsiębiorstwa, przedmiotem rozpoznania przez sąd jest wyłącznie analiza zasadności tego zażalenia, tj. ocena, czy rozstrzygnięcie UOKiK było prawidłowe. Odpowiednie stosowanie przepisów kpc do zażaleń dotyczących odwołań od decyzji UOKiK prowadzi do wniosku, że w razie uwzględnienia zażalenia, SOKiK uchyla zaskarżone postanowienie albo zmienia je w całości lub w części i orzeka co do istoty sprawy. Oznacza to, że postanowienie SOKiK rozpoznające zażalenie merytorycznie nie jest postanowieniem o charakterze incydentalnym, lecz rozstrzygnięciem co do istoty sprawy. W konsekwencji, postępowanie sądowe wszczęte zażaleniem na postanowienie UOKiK, które zostało wydane obok decyzji kończącej postępowanie administracyjne, jest odrębnym postępowaniem sądowym względem (ewentualnego) postępowania sądowego wszczętego z odwołania od decyzji. Postanowienie SA w Warszawie jest kolejnym wydanym w ostatnim okresie rozstrzygnięciem dotyczącym relacji pomiędzy koniecznością zapewnienia ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa w postępowaniu przed UOKiK a prawem strony do obrony, które jest realizowane m.in. poprzez możliwość zapoznania się z aktami sprawy.. Sąd Najwyższy („SN”) w opublikowanym w marcu br. roku wyroku poddał krytyce zbyt częste wykorzystywanie przez UOKiK przepisów pozwalających ograniczać stronom prawo wglądu do akt (sygn. akt III SK 38/16). Kwestia zachowania przez UOKiK rozsądnych granic w ograniczaniu stronom prawa wglądu w materiał dowodowy załączony do akt jest w szczególności istotna. Jak wynika z orzecznictwa UE (wyrok w sprawie T-30/91, Solvay przeciwko Komisji), niedopuszczalne jest stwierdzenie naruszenia prawa konkurencji na podstawie informacji, do których jedna ze stron nie miała dostępu (oraz w konsekwencji nie mogła się do nich ustosunkować) a informacje te były obciążające dla tej strony.

Komentowane postanowienie tworzy podstawy dla pełniejszego zabezpieczenia gwarancji procesowych stron zmierzających do realizacji wskazówek SN wobec UOKiK. Jak zauważa się w literaturze, w dotychczasowym orzecznictwie SOKiK (nie podlegającym weryfikacji instancyjnej) prawo strony do bycia wysłuchanym i szczególny (wyjątkowy) charakter możliwości ograniczania prawa wglądu do akt sprawy nie były zawsze uwzględniane w wystarczającym stopniu. Dwuinstancyjny model weryfikacji rozstrzygnięć UOKiK w przedmiocie ograniczenia prawa strony wglądu do akt postępowania, za jakim opowiedział się SA w Warszawie, stwarza tymczasem możliwość pełniejszej kontroli i eliminowania ewentualnych pomyłek, co przekłada się na wyższy standard ochrony praw przedsiębiorców.

Przyjęcie w orzecznictwie stanowiska wyrażonego w postanowieniu może jednocześnie wpłynąć na ekonomikę i szybkość postępowań rozpatrywanych przez UOKiK, wydłużając czas trwania procedury administracyjnej. Wydaje się jednak, że w sytuacji konfliktu pomiędzy zasadą szybkości postępowania oraz pełną gwarancją ochrony prawa strony do bycia wysłuchanym czas, w jakim organ antymonopolowy powinien wydać decyzję merytoryczną nie powinien być traktowany priorytetowo. Stanowisko to znajduje potwierdzenie w przywołanym powyżej wyroku SN.

Szanse na wypowiedzenie się w trybie art. 390 kpc (istotne zagadnienie prawne) w sprawie stanowiska zajętego w komentowanym postanowieniu może mieć także SN. Dotychczasowe orzecznictwo SN (sygn. akt III SZP 1/08 oraz III SZP 3/15) sugeruje, że jeżeli zagadnienie odnoszące się do dopuszczalności zaskarżenia postanowień SOKiK dotyczących tajemnicy przedsiębiorstwa będzie rozstrzygane przez SN, sąd ten potwierdzi prawidłowość wydanego przez SA w Warszawie rozstrzygnięcia.

dr Jarosław Łukawski, radca prawny, senior counsel, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Joanna Marek, radca prawny, starszy prawnik, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Wiadomości z Prawa Pracy – III kwartał 2018

Upływ ważnych terminów w listopadzie 2018 r.

22 listopada 2018 r. umowy o pracę na czas określony, które trwały w dniu 22 lutego 2016 r., przekształcą się z mocy prawa w umowy o pracę na czas nieokreślony. Mijają bowiem 33 miesiące od wejścia w życie przepisów zmieniających zasady zatrudniania pracowników na czas określony. Nie dotyczy to jednak tych umów zawartych na czas określony, do których nie znajdują zastosowania limity zatrudnienia terminowego.

Z końcem listopada 2018 r. upływa również maksymalny 18-miesięczny okres, przez który pracodawca użytkownik może korzystać z pracy danego pracownika tymczasowego, jeżeli nieprzerwanie pracuje on dla tego pracodawcy przynajmniej od 1 czerwca 2017 r. Od tej daty obowiązują nowe przepisy przewidujące ograniczenia czasowe w zatrudnianiu pracowników tymczasowych.

Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2019 r.

11 września 2018 r. Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2019 r. Od 1 stycznia 2019 r. minimalne wynagrodzenie za pracę będzie wynosić 2250 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa stosowana do zleceniobiorców i usługodawców będących osobami fizycznymi – 14,70 zł brutto.

Nowelizacja ustawy o związkach zawodowych

25 lipca 2018 r. Prezydent podpisał ustawę z dnia 5 lipca 2018 r. o zmianie ustawy o związkach zawodowych oraz niektórych innych ustaw, która daje prawo tworzenia i wstępowania do związków zawodowych osobom świadczącym pracę na innej podstawie niż umowa o pracę. Ustawa wprowadza pewne zmiany w funkcjonowaniu związków zawodowych oraz rozszerza zakres informacji, których związki mogą żądać od pracodawcy – związki zawodowe będą mogły w szczególności żądać informacji dotyczących działalności i sytuacji ekonomicznej pracodawcy, czy struktury i przewidywanych zmian zatrudnienia. Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r.

Zmiany Kodeksu pracy w zakresie wieku pracownika młodocianego

Od 1 września 2018 r. zmianie uległa dolna granica wieku pracownika młodocianego wskazana w art. 190 Kodeksu pracy. Młodocianym jest obecnie osoba, która ukończyła 15 lat, a nie przekroczyła 18 lat (do tej pory wymagane było ukończenie 16 roku życia). Zmianie nie uległ jednak art. 3045 Kodeksu pracy, który stanowi, że wykonywanie pracy lub innych zajęć zarobkowych przez dziecko do ukończenia przez nie 16 roku życia jest dozwolone wyłącznie na rzecz podmiotu prowadzącego działalność kulturalną, artystyczną, sportową lub reklamową (co wymaga też uprzedniej zgody przedstawiciela ustawowego lub opiekuna tego dziecka, a także zezwolenia właściwego inspektora pracy).

Do ww. zmiany nie są również dostosowane akty wykonawcze, w tym rozporządzenie z dnia 24 sierpnia 2004 r. w sprawie wykazu prac wzbronionych młodocianym i warunków ich zatrudniania przy niektórych z tych prac. W praktyce zatrudnianie piętnastolatków budzi obecnie szereg wątpliwości.

Niniejszy materiał został przygotowany w celu poinformowania Klientów kancelarii o określonych istotnych zmianach w prawie polskim i nie stanowi on porady prawnej dotyczącej konkretnej sytuacji któregokolwiek z Klientów i nie powinien być traktowany przez Klientów jako porada. W przypadku jakichkolwiek pytań związanych z przedstawionymi powyżej zagadnieniami prawnymi oraz ich możliwym wpływem na działalność gospodarczą danego Klienta w Polsce, prosimy o kontakt z prawnikiem prowadzącym Państwa sprawy.

Pobierz alert w wersji PDF

Projekt zmian w podatkach dochodowych i Ordynacji podatkowej

Pobierz alert w wersji PDF

Niedawno ukazał się projekt nowelizacji m. in. ustaw o podatkach dochodowych oraz Ordynacji podatkowej opublikowany przez Ministerstwo Finansów. Jedną z propozycji jest modyfikacja zasad poboru tzw. podatku u źródła od dywidend krajowych i transgranicznych, a także od transgranicznych płatności odsetek, należności licencyjnych i wypłat z tytułu usług niematerialnych. Zmiana przewiduje ograniczenia utrudniające stosowanie zwolnień i obniżonych stawek przy wypłatach podatku u źródła.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2019 r.

Istotne zmiany w tym zakresie przewidziane w projekcie obejmują:

  • utrzymanie dotychczasowych zasad poboru podatku przy wypłatach transgranicznych nieprzekraczających 2.000.000 złotych łącznie dla należności na rzecz jednego podatnika w danym roku podatkowym dokonywanych z tytułu m. in.
    – dywidend,
    – odsetek,
    – należności licencyjnych,
    – świadczonych usług niematerialnych;
  • obowiązek poboru podatku w pełnej wysokości od ww. wypłat ponad kwotę 2.000.000 złotych bez stosowania zwolnień i stawek obniżonych przewidzianych w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania i ustawie o CIT;
  • podatnik lub płatnik będzie mógł wystąpić do organu podatkowego o zwrot wpłaconego podatku w odrębnym trybie, obejmującym badanie przez organy m.in. czy:
    – rzeczywisty odbiorca należności jest podatnikiem podatku dochodowego w swoim kraju i prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą,
    – zachodzą przesłanki do zastosowania przez organ przepisów o unikaniu opodatkowania (ang. GAAR);
  • termin na zwrot podatku ma wynosić 6 miesięcy i może być wydłużony;
  • wyjątki od obowiązku poboru podatku będą wyłącznie w sytuacjach:
    – wydania przez organ podatkowy w terminie 6 miesięcy na wniosek podatnika opinii o stosowaniu przez płatnika zwolnienia z podatku u źródła;
    – złożenia oświadczenia przez płatnika pod rygorem odpowiedzialności karnej o dokonaniu weryfikacji beneficjenta rzeczywistego należności i posiadaniu odpowiednich dokumentów uzasadniających niepobranie podatku lub pobranie podatku w niższej kwocie;
  • dodatkowe zobowiązanie podatkowe obok obowiązku zapłaty podatku – w przypadku, gdy oświadczenie płatnika co do zasadności zastosowania zwolnienia z podatku u źródła okaże się niezgodne z prawdą, dodatkowe  zobowiązanie będzie wymierzone w wysokości 10% podstawy opodatkowania wypłaconej należności lub w podwójnej wysokości, gdy podstawa opodatkowania wyniesie ponad 15.000.000 złotych lub gdy organ nałożył na płatnika w ciągu 10 ostatnich lat dodatkowe zobowiązanie podatkowe.

W przypadku wypłat dywidend i innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych na rzecz podmiotów krajowych obowiązywać będą analogiczne reguły poboru i zwrotu podatku u źródła.

Zwracamy uwagę, że nowe przepisy obejmą również wypłaty z zysków osiągniętych w 2018 roku. Mając to na uwadze, zwracamy Państwa uwagę na konieczność weryfikacji okoliczności wpływających na zwolnienia i stawki  podatku u źródła.

W razie pytań, uprzejmie prosimy o kontakt.

Swoboda przedsiębiorczości a przeniesienie statutowej siedziby spółki utworzonej na mocy prawa jednego państwa członkowskiego na terytorium innego państwa

Swoboda przedsiębiorczości ma zastosowanie do przeniesienia statutowej siedziby spółki utworzonej na mocy prawa jednego państwa członkowskiego na terytorium innego państwa członkowskiego w celu przekształcenia jej w spółkę prawa tego innego państwa członkowskiego. Przeniesieniu temu nie musi towarzyszyć przeniesienie miejsca rzeczywistej siedziby spółki.

Przepisy państwa członkowskiego, które uzależniają przeniesienie statutowej siedziby spółki na terytorium innego państwa członkowskiego w celu przekształcenia jej w spółkę prawa tego innego państwa członkowskiego, od przeprowadzenia likwidacji przenoszonej spółki nie są zgodne z art. 49 i 54 TFUE.

Wyrok TS z 25.10.2017 r., C-106/16

Zgromadzenie wspólników Polbud SP. z o.o. (Spółka) 30.09.2011 podjęło na podstawie art. 270 pkt 2 KSH uchwałę o przeniesieniu statutowej siedziby Spółki do Luksemburga. Uchwała nie dotyczyła przeniesienia rzeczywistej siedziby, ani miejsca rzeczywistego prowadzenia działalności gospodarczej przez Spółkę. Następnie, Spółka złożyła do sądu rejestrowego wniosek, na podstawie którego dokonano w KRSU wpisu o otwarciu likwidacji Spółki oraz wyznaczeniu likwidatora.

Zgromadzenie wspólników spółki Consoil Geotechnik Sàrl z siedzibą w Luksemburgu 28.5.2013 r. podjęło uchwałę wykonującą m.in. wyżej wspomnianą uchwałę Spółki z 30.9.2011 r., na podstawie której siedziba Spółki została przeniesiona do Luksemburga w celu poddania Spółki prawu Luksemburga bez utraty osobowości prawnej przez Spółkę. W związku z powyższym, 24.6.2013 r. Spółka złożyła do polskiego sądu rejestrowego wniosek o wykreślenie spółki z KRSU, wskazując w uzasadnieniu na przeniesienie siedziby Spółki do Luksemburga. Spółka została wezwana do przedłożenia dokumentów wymaganych do przeprowadzenia likwidacji Spółki (odpowiednie sprawozdania). Spółka odmówiła argumentując, że dokumenty te nie są konieczne, gdyż Spółka nie uległa rozwiązaniu, lecz została reinkorporowana i kontynuuje swój byt prawny jako spółka prawa luksemburskiego, a wniosek o wykreślenie Spółki z KRSU wynika z przeniesienia siedziby do Luksemburga. Sąd rejestrowy oddalił wniosek Spółki z powodu niezłożenia dokumentów wymaganych na gruncie prawa polskiego niezbędnych do przeprowadzenia likwidacji.

Spółka wniosła apelację, która również została oddalona. W ramach postępowania ze skargi kasacyjnej złożonej przez Spółkę, SN postanowił zwrócić się do TSz pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi interpretacji art. 49 i 54 TFUE i wynikającej z tych przepisów zasady swobody przedsiębiorczości w kontekście możliwości stosowania przepisów prawa krajowego uzależniających wykreślenie spółki z rejestru od przeprowadzenia procedury likwidacji wymaganej na gruncie przepisów krajowych, w sytuacji gdy spółka ta przeniosła swoją siedzibę do innego państwa członkowskiego przy jednoczesnym kontynuowaniu osobowości prawnej nabytej w państwie utworzenia spółki.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że:

  • wynikająca z art. 49 i 54 TFUE zasada swobody przedsiębiorczości ma zastosowanie do przeniesienia statutowej siedziby spółki do innego państwa członkowskiego bez jednoczesnego przenoszenia rzeczywistej siedziby spółki;
  • przepisy krajowe, które uzależniają przeniesienie transgraniczne siedziby od przeprowadzenia likwidacji są sprzeczne z wyżej wspomnianą zasadą swobody przedsiębiorczości.

Trybunał uznał, że przeniesienie statutowej siedziby Spółki m.in.:

  • nie musi być związane z przeniesieniem rzeczywistej siedziby;
  • jest objęte zasadą swobody przedsiębiorczości;
  • nie powoduje utraty przez nią osobowości prawnej, co wynika z wyrażonej w art. 19 ust. 1 PrPrywM zasady, iż przeniesienie siedziby w obrębie EOG nie prowadzi do utraty osobowości prawnej spółki.

Ograniczenie swobody przedsiębiorczości może być uznane za dopuszczalne wyłącznie, gdy jest uzasadnione nadrzędnymi względami interesu ogólnego, a ponadto ograniczenie ma charakter konieczny, proporcjonalny i odpowiedni, tj. nie wykracza poza zakres niezbędny dla osiągnięcia danego celu. Trybunał zdecydował, że przewidziany w Kodeksie spółek handlowych obowiązek przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego w celu przeniesienia siedziby statutowej spółki do innego państwa członkowskiego wykracza poza środki niezbędne i proporcjonalne do potrzeby zagwarantowania ochrony interesów wierzycieli, wspólników i pracowników Spółki. W miejsce tak daleko idących ograniczeń można zastosować mniej restrykcyjne środki mogące chronić ww. interesy, jak np. ustanowienie gwarancji bankowych lub innych równoważnych zabezpieczeń w celu ochrony wierzycieli.

KOMENTARZ
Orzeczenie TS niewątpliwie wpisuje się w dotychczasową linie orzeczniczą Trybunału akcentującą swobodę przedsiębiorczości wyrażoną w TFUE i dopuszczającą transgraniczne przeniesienie siedziby spółki w ramach EOG. Z oczywistych względów orzeczenie to nie może rozwiązać jednak szeregu problemów praktycznych na gruncie Kodeksu spółek handlowych oraz przepisów dotyczących funkcjonowania tego kodeksu.

Kodeks spółek handlowych nie zawiera odrębnej procedury transgranicznego przekształcenia spółki, podobnej do transgranicznego łączenia spółek (14 Dyrektywa UE o prawie spółek dotycząca transgranicznego przeniesienia siedziby spółki nie została dotychczas wdrożona). Z tego względu należy przyjąć, że art. 270 pkt 2 (analogicznie art. 459 pkt 2) KSH nawet interpretowane w kontekście normy kolizyjnej art. 19 ust. 1 PrPrywM przewidującej, że przeniesienie siedziby w obrębie EOG nie prowadzi do utraty osobowości prawnej spółki, nie są wystarczającą podstawą prawną do przeprowadzenia transgranicznego przekształcenia polskiej spółki w taki sposób, aby mogła ona kontynuować (reinkorporować) swój byt prawny (osobowość prawną) w państwie przyjmującym.

Zgodnie z art. 270 pkt 2, art. 272 i 288 § 1 KSH w zw. z art. 562 § 1 KSH przeniesienie siedziby spółki do innego państwa członkowskiego powoduje rozwiązanie spółki po przeprowadzeniu postępowania likwidacyjnego (na marginesie należy zaznaczyć, że art. 270 pkt 2 i art. 459 pkt 2 KSH odwołują się do pojęcia siedziby statutowej a nie faktycznej, co potwierdza większość doktryny; por. M. Rodzynkiewicz, Kom. do Art. 459 KSH, [w:] A. Opalski (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz. Tom III B, Legalis/el. 2016, uw. 12). Konieczność przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego wynika przede wszystkim z potrzeby ochrony wierzycieli oraz wspólników spółki i co do zasady ma charakter obligatoryjny (tak m.in. R. Pabis, Kom. do art. 272 KSH, [w:] J. Bieniak (red.), Kodeks Spółek Handlowych Komentarz, wyd. 5, Legalis/el. 2017, uw. 2). Skoro uchwała o przeniesieniu siedziby za granicę nieodzownie implikuje uruchomienie postępowania likwidacyjnego i w efekcie rozwiązanie polskiej spółki kapitałowej to powyższe przepisy wykluczają w praktyce emigrację polskiej spółki do innego państwa członkowskiego i co do zasady uniemożliwiają kontynuowanie jej bytu prawnego w państwie przyjmującym (por. M. Rodzynkiewicz, Kom. do art. 551 KSH, [w:] A. Opalski (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz. Tom IV, Legalis/el. 2016, uw. 4). W kontekście art. 270 i 459 KSH istotne wątpliwości budzi charakter ww. normy kolizyjnej art. 19 PrPrywM, który przesądza że przeniesienie siedziby w obrębie EOG nie prowadzi do utraty osobowości prawnej (por. J. Napierała, [w:] S. Sołtysiński (red.), System Prawa Prywatnego, 17A, Rozdział II. Europejskie prawo spółek, Legalis/el. 2015, uw. 57). Wprawdzie można argumentować, że mają one charakter lex specialis względem ww. przepisów Kodeksu spółek handlowych jednak reguły kolizyjne co do zasady nie są przepisami materialnoprawnymi regulującymi m.in. kwestie korporacyjne.

Na marginesie warto zaznaczyć, że ewentualne transgraniczne przeniesienie siedziby spółki zakładające jej kontynuację w innym państwie wymagałoby podjęcia uchwały o zmianie umowy spółki (statutu) wskazującej nową siedzibę (z zachowaniem odpowiedniego trybu i formy a zarazem wymagającej dla swej skuteczności rejestracji w KRSU – skutek konstytutywny; por. M. Rodzynkiewicz, Kom. do art. 459 KSH, [w:] A. Opalski (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz. Tom III B, Legalis/el. 2016, uw. 15).

Mając na względzie powyższe wątpliwości należałoby zatem przyjąć, że transgraniczne przeniesienie siedziby spółki może w chwili obecnej polegać w zasadzie jedynie na utworzeniu przez wspólników polskiej spółki nowej spółki zagranicznej i wniesienie do niej jako aportu majątku polskiej spółki, która ulega likwidacji i rozwiązaniu a następnie wykreśleniu z KRSU. Skuteczność rozwiązania leżącego u podstaw analizowanego orzeczenia Trybunału, które w istocie polegało jedynie na podjęciu uchwały o rozwiązaniu Spółki w Polsce oraz przeprowadzeniu odpowiednich działań prowadzących do jej reinkorporacji na podstawie przepisów prawa luksemburskiego wydaje się wątpliwa. Pociąga ono bowiem za sobą dodatkowe ryzyko wynikające z art. 25e ust. 1 ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym rejestrze sądowym (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 986; dalej jako: KRSU). Przepis ten przewiduje, że Skarb Państwa nabywa nieodpłatnie z mocy prawa mienie pozostałe po wykreślonym z rejestru KRSU podmiocie, bez względu na przyczynę wykreślenia, którym nie rozporządził przed wykreśleniem właściwy organ, z chwilą wykreślenia z rejestru. Skoro polskie przepisy nie przewidują jednoznacznej kontynuacji albo przynajmniej sukcesji po spółce polskiej emigrującej za granicę, która powinna zostać wykreślona z polskiego KRSU, to oparcie automatycznego kontyunowania bytu prawnego i transferu mienia polskiej spółki do spółki reinkorporowanej za granicą jedynie na ww. przepisie art. 19 PrPrywM może okazać się niewystarczające i obarczone ryzykiem sporu co do tego, czy w świetle art. 25e ust. 1 KRSU spółka zagraniczna skutecznie kontynuuje albo nabyła mienie wykreślonej z rejestru polskiej spółki.

Mając na względzie powyższe ryzyko oraz zasadę wyrażoną w art. 19 ust. 1 TUE (obowiązek państw członkowskich zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem unijnym) oraz analizowane orzeczenie Trybunału można argumentować, że realizacja transgranicznego przeniesienia siedziby i przekształcenia w zagraniczną spółkę z zachowaniem osobowości prawnej i zapewnieniem skutecznej kontynuacji tytułu prawnego do mienia polskiej spółki mogłaby nastąpić na postawie analogicznie stosowanych krajowych przepisów o przekształceniu spółek (art. 551 i nast. KSH) oraz o transgranicznym łączeniu spółek. Odpowiednie przepisy chroniłby wierzycieli i wspólników mniejszościowych (por. J. Napierała, [w:] S. Sołtysiński (red.), System Prawa…, uw. 58–59).

Niewątpliwie zastosowanie tego hybrydowego rozwiązania pociągałoby za sobą cały szereg praktycznych trudności, przede wszystkim co do tego, które przepisy z ww. procedur restrukturyzacyjnych i w jakim zakresie powinny być stosowane do transgranicznego przekształcenia i przeniesienia siedziby polskiej spółki (istotne trudności wiązałyby się także z przeprowadzeniem postępowania rejestrowego). Jakkolwiek funkcjonalna wykładnia powyższych przepisów Kodeksu spółek handlowych w kontekście orzecznictwa Trybunału i art. 19 PrPrywM mogłaby pozwolić na implementację restrukturyzacji polskich spółek obejmujących transgraniczne przeniesienie siedziby (w tym zakresie bardzo istotne znaczenie będzie miało orzeczenie SN oraz sądów niższych instancji, które powinny zapaść w rezultacie analizowanego wyroku Trybunału) to jednak jednoznaczne rozwiązanie powyższego problemu wymagałoby odpowiedniej interwencji ustawodawcy (z pewnością uchwalenie ww. 14 Dyrektywy o prawie spółek dotyczącej transgranicznego przeniesienia siedziby spółki byłoby istotnym impulsem w tym zakresie). W rezultacie należy przyjąć, że w chwili obecnej możliwość przeprowadzenia transgranicznego przekształcenia polskiej spółki jest zależna co najmniej od wypracowania odpowiedniej linii orzeczniczej polskich sądu na bazie analizowanego werdyktu Trybunału.

Postanowieniem z 25.1.2018 r., IV CSK 664/14, SN dokonał rozstrzygnięcia w sprawie, która stanowiła kanwę dla skierowanych do TSUE pytań prejudycjalnych dot. dopuszczalności uzależnienia transgranicznego przeniesienia statutowej siedziby spółki utworzonej na podstawie prawa jednego państwa członkowskiego UE na terytorium innego państwa członkowskiego od przeprowadzenia pełnej procedury likwidacyjnej zgodnie z prawem tego pierwszego państwa.

Sąd Najwyższy stwierdził, że sąd rejestrowy zobowiązany jest odmówić zastosowania przepisów prawa polskiego przewidujących przeprowadzenie pełnej procedury likwidacyjnej spółki oraz dokonać wykładni pozostałych przepisów z zastosowaniem dyrektywy interpretacji prounijnej, przełamując tym samym reguły wykładni językowej. SN nie podjął się przy tym wskazania, które z polskich przepisów znajdą zastosowanie do transgranicznego przekształcenia spółki ani nie odniósł się do wielu wątpliwości podnoszonych w doktrynie w odniesieniu do tej procedury. Trudno jest zatem przewidzieć w jaki sposób powstała luka prawna zostanie wypełniona przez sąd rejestrowy i spełnienia jakich wymogów będzie się on domagał od przekształcanej spółki.

Sąd Najwyższy podkreślił ponadto, że w wyniku wyroku wydanego przez TSUE na polskim ustawodawcy ciąży powinność dokonania zmiany przepisów, w celu usunięcia przeszkód dokonywania transgranicznego przeniesienia siedziby statutowej polskich spółek do innych państw członkowskich bez obowiązku przeprowadzenia ich likwidacji w Polsce.

r.pr. Łukasz Berak

Źródło: ius.focus, 09/2018. wersja online

Komentarz opublikowany na platformie “Legalis.pl”.